Zbiór najlepszych, krótkometrażowych filmów w sieci.
piątek, 05 marca 2010

Zastanawiałem się czy wrzucić film jako oddzielną notkę, czy po prostu jako ciekawostkę w blipie.
Jednak zdecydowałem się, że film chyba jednak zasługuje na troche więcej miejsca.
Mimo iż nie mamy do czynienia z niczym specjalnym, to ogląda się to naprawdę przyjemnie. Po to właściwie został zrobiony ten film. Ma byc najzwyczajniej ładny i miły, swoje zadanie spełnia. Sea of Glass uspokaja obrazem, kompozycją i muzyką.
Mówi się, że gdy się na coś złościmy warto policzyć do dziesięciu i dopiero wtedy reagować. Ja od siebie mogę dodać, że prócz liczenia, warto odpalić sobie Sea of Glass, a złe emocje na pewno ustąpią :)

poniedziałek, 01 marca 2010

Ostatnio zbytnio nie rozpieszczałem was z filmami. Przez blisko 3 tygodnie, na blogu nie działo się nic (no może z wyjątkiem paru nowych komentarzy).
Film stycznia formalnie nie został jeszcze wybrany, a mamy już marzec, więc teoretycznie powinniśmy już właściwie wybierać film lutego. No, ale tak to się dzieje jak się nie prowadzi bloga na bieżąco.
Zastanawia was zapewne dlaczego nic nie pisałem. Odpowiedź jest prosta - lenistwo. Czy to się zmieni? Na prawdę nie wiem. Dlatego nie będę się napinał, że od jutra wróci regularność itp.
Tak czy siak jedno jest pewne, to że blog mniej lub bardziej będzie aktywny jeszcze długo, długo. Więc śmiało możecie tutaj zaglądać, w nadziei, że pojawi się coś nowego, bo prędzej czy później zawsze coś nowego się znajdzie :)

Najwyższy czas przejść do filmu. Jako, że porządnie was wypościłem, to dziś daję film, który trwa aż 14 minut. Dawno już nie było tak długiej produkcji na blogu.
"the earth in the air" to film inny niż wszystkie. Niby nie mamy w nim nic odkrywczego. Jednak to co widzimy na ekranie porywa nas bez reszty.
Film osadzony jest w latach 30' XX wieku, gdzieś w zapomnianym zakątku Ameryki. Każdy kto obejrzał choć jeden western, będzie wiedział o co chodzi :)
Nie będę się zagłębiał w sprawy fabularne, powiem tylko tyle, że mamy do czynienia z amerykańskimi wędrowcami. A głównym motywem jest pozorny spokój życia, który w gruncie rzeczy skrywa w sobie jego brutalność i gwałtowność.
Właściwie ciężko mi zdecydować się, co pochwalić jako pierwsze, tak by żadna składowa nie zeszła na dalszy plan. 
Mimo wszystko, chyba najpierw trzeba pochwalić zdjęcia. Te są wprost znakomite! Ogląda się to jak obraz. Właściwie każdy kadr jest popisem operatora. Coś niesamowitego! Jeżeli ktoś nie padnie z zachwytu w   to jest zwykłym ignorantem :)
Druga sprawa to efekty specjalne. Film nie ma oczywiście efektów specjalnych w stylu Terminatora. Spec od VFX skupił się na retuszu obrazu. Najlepiej istotę oddaje już pierwszy kadr.
Podoba mi się również klimat, który zbudował reżyser. Jest idyllicznie spokojnie, a jednocześnie cholernie nerwowo :) Brzmi to głupio, ale tak jest w istocie :)
Oglądając film, niemalże czujemy, że mamy na nogach kowbojskie buty, a na ustach ziarenka piasku. Myślę, że kluczowa tutaj było ograniczenie muzyki do minimum. To otoczenie buduje klimat i to ono powoduje, to iż tak głęboko zatapiamy się w tym świecie.

Zapraszam na seans :)

wtorek, 09 lutego 2010

Dawno nie było rasowego dokumentu na Short Filmsie. Czas to zmienić. Dlatego pokażę Wam dziś interesujący polski dokument z końca lat 50-tych.
Miasto na wyspach jest dokumentem ukazującym głupotę władz odbudowujących Warszawę. Propaganda prezentowała Warszawę jako prężne, szybko rozwijające się miasto, doskonale zarządzane i zaplanowane. Rzeczywistość była zgoła odmienna. Wiele budowli było kompletnie nie przemyślanych, a ich rozmieszczenie bardziej przypominało zabawę małego dziecka niż ważne decyzje administracyjne.
Dodatkowo, pomijając już powyższe kwestie, film jest doskonałym źródłem wiedzy jak wyglądała Warszawa w tamtych czasach. Dla mnie "Miasto na wyspach" było miłym zaskoczeniem. Studiuję w stolicy 2 rok i właściwie wcześniej nigdy nie zastanawiałem nad wyglądem Warszawy parędziesiąt lat temu.
Film jest w pełni profesjonalny, więc możecie być pewni, że technicznie amatorki nie uświadczycie.

piątek, 05 lutego 2010
SONDA
Najlepszy film stycznia to:

Surprise
Los Caminos de Octubre
Surface
Control

Zobacz wyniki

No i mamy kolejne podsumowanie miesiąca. Styczeń okazał się najmniej owocny w filmy w historii bloga. Pojawiły się tylko cztery produkcje. Jedynym pocieszeniem jest to, że wszystkie filmy trzymają całkiem wysoki poziom.
Tak więc zapraszam do głosowania. Liczę, że mimo mojej małej aktywności na blogu w ostatnim czasie, pozostała jeszcze garstka ludzi, którzy tutaj zaglądają i oddadzą głos w ankiecie :)
Nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć, że w lutym na pewno będzie więcej filmów niż ta marna grudniowa czwóra.

 

22:54, mil0sz , Info
Link Komentarze (3) »
środa, 03 lutego 2010

The Black Hole, czyli krótka historia o chciwości. Tak można by podsumować ten film.
Przeciętnemu, niczym się nie wyróżniającemu pracownikowi jakieś korporacji zdarza się nieprawdopodobna sytuacja. Ksero, którego używa dziesiątki razy dziennie odmawia posłuszeństwa, by po chwili wypluć kartkę z zagadkowym czarnym kołem.
Scenariusz odwołuje się do jednego z najczęstszych grzechów, chciwości. W prosty sposób pokazuje prostactwo pragnień niejednego człowieka oraz w zabawny sposób je puentuje.
Osobiście, gdybym sam miał taką kartkę, to zapewne moje czyny byłyby identyczne z tymi przedstawionymi w filmie, no może prócz ostatniego :)
Obraz jest cholernie filmowy (o ile mogę użyć takiego zwrotu :) ), czasem nawet aż zbyt filmowy (w pierwszym ujęciu miałem wrażenie, że jest to animacja, tak przesłodzony był obraz). Muzycznie jest totalny ascetyzm (aczkolwiek w pełni uzasadniony), tylko na końcu zdaje się słychać jakieś dźwięki rodem z Half-Life'a.

Jutro ruszają spóźnione wybory filmu miesiąca.

niedziela, 31 stycznia 2010

Całkiem przypadkowo przeglądając pewne zagraniczne forum, trafiłem na film Control. Jest to produkcja zrealizowana na konkurs jednominutówek w Calgary. Tyle informacji około filmowych.
Control jest klasycznym przykładem opowieści "co by było gdyby". Twórcy podzielili ekran na pół, by widz mógł na bieżąco obserwować skutki jednego, zdawałoby się błahego wyboru: wyjść na dwór mimo zakazu matki, czy też zostać w domu?
Twórcy nie serwują nam żadnych wodotrysków. W sumie, gdyby nie podzielony ekran, to film praktycznie nie wyróżniałby się z tłumu. Zarówno zdjęciowo, muzycznie jak i aktorsko, było już dużo, dużo lepszych filmów na tym blogu. Jednak podziałka broni całkowicie film i to ona skłoniła mnie, żeby pokazać Wam Control.

Nie wiem dlaczego, ale wydawca wyłączył możliwość umieszczenia okna z filmem na innych stronach. Dlatego też nietypowo, żeby obejrzeć film musicie kliknąć w poniższy kadr, który przeniesie was do filmu na youtube.

ShortFilms

środa, 20 stycznia 2010

Miał być standardowy opis na paręnaście linijek, ale musicie mi wybaczyć, zwyczajnie nie mam sił. Cały tydzień upływa pod znakiem nauki, właściwie nie mam na nic czasu (a już na pewno nie na bloga), ale tak to już jest jak przez cały semestr nie robi się nic. Wtedy, gdy zbliża się sesja nagle okazuje się że trzeba trochę pozaliczać, by być w ogóle do niej dopuszczonym. Mimo to usiadłem z postanowieniem "dodać nowy film, choćby nie wiem co". Jednak gdy chciałem coś napisać w głowie powstał mi mętlik. Nie mogłem skupić się nad pisanym zdaniem. Wybaczcie, ale pewnie dopiero w weekend postaram się o notkę z prawdziwego zdarzenia.
Tak czy siak wklejam to co udało mi się z siebie wydusić:

Surface, czyli krótka wizja świata widzianego od dołu. Twórcy reklamują swój film jako emocjonalną podróż przez tętniące życiem miasto. Ja tutaj bardziej widzę popisówkę realizatorską. Popisówkę wykonaną perfekcyjnie. Obraz, ze względu na swoją oryginalność, wciąga bez reszty. Zwykłe, codzienne czynności przybierają nowe oblicze.

środa, 13 stycznia 2010

Nie tak dawno na blogu pojawił się film Oasis Terminal. Wspominam o tym nie bez przypadku, gdyż dzisiejszy film jest dziełem tego samego człowieka, Rubena Fernandeza.
O tym fakcie dowiedziałem się dopiero po obejrzeniu Los Caminos de Octubre, gdy zobaczyłem napisy końcowe. Wcześniej przez myśl by mi nie przeszło, że te dwa tak odmienne filmy pochodzą z tego samego źródła. Tak jak podobał mi się OT tak i podoba mi się LCdO. Widać, że ten koleś naprawdę potrafi robić filmy.
Los Caminos de Octubre nie jest filmem takim jak OT. O ile w tamtej produkcji mieliśmy normalną fabułę, wykreowany świat, zarysowane postaci, o tyle tutaj reżyser skupia się na sprzedaniu nam ciekawego pomysłu, który przypadkiem wpadł mu do głowy.
Wzdłuż drogi, gdzieś na końcu świata, wędruje dziewczynka i chłopiec. Chłopiec ma bańkę z rybkami, a dziewczynka niezwykły aparat. Moment pstryknięcia zdjęcia ma niesamowitą moc. 
Tak rysuje się fabuła tego filmu. Brzmi intrygująco i idealnie nadaje się na taki 5 minutowy film. Lubię takie kino, krótko, zwięźle, zaskakująco.

sobota, 09 stycznia 2010

Właśnie wyłączyłem możliwość oddawania głosów na film miesiąca. Tym samym znamy już oficjalne wyniki. Zaszczytny tytuł wędruje do filmu Killing Time at Home. W tym miesiącu tak jak przypuszczałem, walka o zwycięstwo była zacięta. Wszystkie filmy właściwie zdobyły tyle samo głosów. Inną sprawą jest to, że do zwycięstwa wystarczyły tylko dwa głosy :)
Nie ukrywam, że jestem rozczarowany waszym werdyktem. Moich faworytów znacie z notki konkursowej. Niemniej jednak znak "Film miesiąca" leci do Killing Time at Home, a film ten automatycznie zdobywa nominację do "Filmu roku".

Wyniki:

Killing Time at Home    29%
W białej kopercie             14% 
Just a love story              14% 
Oasis Terminal                14% 
Den trettende dag jul (The 13th Day) 14% 
Cart                               14%

środa, 06 stycznia 2010

Jak tu napisać o czym jest "Surprise" tak by nie popsuć wam tytułowej niespodzianki? Hmm... może powiem tak: film jest operatorskim popisem, z zaskakującym przekazem :)
Dobrym podsumowaniem jest określenie, które przeczytałem w komentarzach "full irony of fate in less than 2 minutes"
Film jest zabawą reżysera z widzem. Widzimy pierwszy kadr, zaczyna się gra z odbiorcą, co się mogło stać? dlaczego? Tutaj wielkie brawa w stronę operatora. Za sprawą znakomitego oświetlenia, idealnego i w pewnym miejscu zaskakującego ruchu kamerą niemal czujemy zachęcającą rękę na plecach i głos "no dalej, jak myślisz co tu się stało?".
Tak więc ja również zapraszam Was do gry, odpalajcie i cieszcie się 2 minutami doskonałej zabawy :)

Przypominam o wciąż trwającym konkursie na film miesiąca. Zapraszam do głosowania.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Odwiedzam:

-Co tam, panie, fermentujesz?

-Reviews

-White TeddyBear

-Tymoteusz Chliszcz

design by SenTineL Wood.n